Letni romans

Miłość to jedno z najpotężniejszych uczuć znanych ludziom. Jest pochłaniająca, motywuje do podejmowania różnych, nierzadko szalonych, działań, a także napełnia optymizmem i poczuciem sensu. Jest również nieprzewidywalna i nie sposób odgadnąć, kiedy pojawi się w naszym życiu. Niektórym każe cierpliwie na siebie czekać, a do innych przychodzi nieproszona i w najmniej spodziewanym momencie, wywołując zamieszanie i dezorientację. Na własnej skórze przekonali się o tym Lena i Kamil, główni bohaterowie książki pod tytułem “Nie pozwól mu odejść”, którą napisał Tomasz Kieres (https://www.taniaksiazka.pl/nie-pozwol-mu-odejsc-tomasz-kieres-p-1293299.html).

Wyruszyć w podróż z bagażem emocjonalnym

Lena to kobieta po przejściach. Ostatni związek sprawił, że jej poczucie własnej wartości mocno ucierpiało, a wizja romantycznej miłości zaczęła wydawać się jedynie wymysłem branży filmowej. Kamil również został mocno doświadczony przez życie. Rozstał się z żoną, jego kontakt z córką nie należy do łatwych, a przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach. Ta dwójka przypadkowo poznaje się na lotnisku, gdzie oboje czekają na samolot, którym mają się udać na urlop. Szybko znajdują wspólny język i wymieniają się numerami telefonów, by wkrótce potem ze zdziwieniem zdać sobie sprawę z tego, że zostali zakwaterowani w tym samym kurorcie. Ich niewinny flirt przeradza się w ogniste i pełne namiętności uczucie, które kwitnie przez cały wakacyjny tydzień. Czas, który ze sobą spędzają jest cudowny i oboje składają wiążące deklaracje, które zaprzeczają temu, że jest to jedynie wakacyjna, niezobowiązująca przygoda.

Złudne nadzieje i gorycz rozczarowania

Niestety, Lena już pierwszego dnia po powrocie do domu odkrywa, że numer Kamila przestaje być osiągalny. Czy mężczyzna, do którego się zbliżyła i któremu odważyła się zaufać, okazał się oszustem, który tylko ją wykorzystał? Istnieje w końcu powód, dla którego zdecydował się zerwać z nią kontakt. A może stało się coś zupełnie innego i to wszystko można logicznie wytłumaczyć? Lena musi wziąć sprawy w swoje ręce i walczyć o własne szczęście, które zdaje się ponownie wymykać z jej rąk. Czy uda jej się to zrobić? I czy pozna sekret Kamila? “Nie pozwól mu odejść” to emocjonalna lektura, która zabiera czytelnika w świat bohaterów z krwi i kości, z którymi łatwo jest się utożsamić.

Tomasz Kieres, autor, to polski pisarz porównywany do niezwykle popularnego Nicholasa Sparksa. Tak, jak i on, specjalizuje się w tworzeniu powieści z takich gatunków, jak literatura obyczajowa oraz romans. Wśród opublikowanych przez niego książek znajdują się takie tytuły, jak: “Tu i teraz”, “Zawsze będę przy tobie”, czy “Miłość z widokiem na Śnieżkę”.

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

Polskie racje, czyli która jest najmojsza

Obraz prawdziwego Polaka

W humorystycznej książce “Niebezpieczne związki Mariana Klepki“, któremu sądząc po tytule jednej brakuje, dowiemy się całej prawdy o polskiej prowincji. Debiut Krzysztofa Jarząbka to krzywe zwierciadło, w którym jeśli nie możemy przejrzeć się sami, to możemy z pewnością zobaczyć kogoś, kogo znamy. Głównym bohaterem jest tytułowy Marian, herszt bandy na osiedlu, wielbiciel życia na zasiłku i krytykowania wszystkiego, co popadnie. Klepka ma swoich kolegów, z którymi delektuje się piwem wysokowoltażowym.Siedzi na ławeczce pod sklepem monopolowym, w sercu osiedla robotniczego i oddaje się dyskusjom o polityce i kondycji gospodarczej kraju. Występuje zawsze w roli eksperta, pocąc się i wykrzykując swoje racje. Wszyscy słuchają go tylko dlatego, że ma gest i stawia alkohol, a nawet spłaca zadłużenie u pani Grażynki. Sprzedawczyni nienawidzi Mariana całą sobą, ale nie ukrywa, że dobrze na nim zarabia, więc pozwala mu toczyć te same monologi o zasługach prawicy.

Marian to klasyka prowincji; bezrobotny od zawsze, łysiejący niski pan w klapkach, którego mięsień piwny stanowi połowę jego samego. W niewiadomych okolicznościach wchodzi w posiadanie ogromnej sumy pieniędzy, ale źródłem nie chce się pochwalić. Nikt nie pyta, bo Klepka ma gest i stawia alkohol, więc nawet jego gadanie przestaje przeszkadzać, a Profesor i Jasio, główni beneficjenci finansów Mariana nawet go chwalą i przytakują, że mądrze gada. Bohater pała bezkrytycznym uwielbieniem do jednej partii, tej prawicowej, która stoi murem za kościołem, wychwalając miliony zasług prezesa, siejąc propagandę o zamachu w Smoleńsku. Lubi to, co robi i nie przejmuje się krytyką, z resztą na każdego ma haki i każdemu potrafi wytknąć wszystko, obrażając go przy tym ile wlezie. Taki jest właśnie klasyczny Polak, który nienawidzi sąsiada, źle mu życzy i marzy mu się, że wreszcie jego kraj powstanie z kolan.

60-letni profeta spod spożywczaka

Marian jest groteskową postacią, która powtarza się jak katarynka i przypomina bardziej aparat propagandy niż człowieka. Wypluwa z siebie zdania bez namysłu, często te same, albo zdarza się, że wykluczające się i bezsensowne. Dla niego jednak najważniejsze, bo marzy mu się, że jedyna słuszna partia wreszcie dojdzie do władzy i zrobi z wszystkimi porządek. W między czasie pojawia się coraz więcej rodziny Mariana, skuszonej plotkami o jego majętności. Dla pieniędzy są w stanie udawać zażyłość rodzinną, odnawiać więzy, a nawet oszukiwać Mariana, że wszystko, co mówi jest słuszne. Ani się nie obejrzy jak w jego świat wkroczą młodzi ludzie przyodziani w ortalionowe dresy, prewencyjne upomnienia policji (milicji, jak mówi Marian, bo się przecież nic nie zmieniło), a nawet pojawią się twarde narkotyki. Tak właśnie wygląda kraj do 15.00, kiedy reszta siedzi w pracy.

Książka nie stroni od wulgarnego humoru i przekleństw, ale jest napisana z myślą o satyrze na stereotypy odnośnie prowincji. Mamy tu Sebę i Karinę, bąbelki, zdradzieckie mordy, komuchów, resortowe dzieci i moherowe berety (całą gwardię). Gorące wakacje, piwo na zeszyt i panią w spożywczaku, która chodzi w podomce i podrywa młodszych mężczyzn z bejsbolem w ręce. Jest tu wszystko z czego się śmiejemy, ale też niestety wszystko, co jest w naszym kraju prawdziwe.

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

Ekologia w polskim kościele katolickim

Ochrona środowiska według Ewangelii

Stanisław Jaromi, przewodniczący Ruchu Ekologicznego św. Franciszka z Asyżu, prezentuje książkę “Boska ziemia“, która dotyka szeroko pojętego problemu ekologii. Filozof i franciszkanin poświęca w całości swój wywód klimatowi, wpływom człowieka na niego oraz naturze i zwierzętom. Temat zatacza coraz szersze kręgi w polskim kościele katolickim, nie dziwi więc fakt, że zapotrzebowanie na tego typu publikacje cały czas rośnie. W podobnym duchu były zachowane “Boskie zwierzęta” Szymona Hołowni, jednak ta książka zdecydowanie bardziej podnosi temat ochrony środowiska w kontekście treści biblijnych.

Autor stawia szereg pytań odnoszących się do dbałości o Ziemię. Kto tak naprawdę na nią zasługuje, kto ją niszczy i w jaki sposób. Czytelnik będzie z pewnością zaskoczony, że nie ma tu mowy o grzechu, karach piekielnych i zepsuciu moralnym. Jaromi zdaje sobie sprawę, że zagadnienia przez niego poruszane dotyczą wszystkich, zarówno wierzących jak i ateistów, więc zwraca się do ogółu, próbując rozgryźć problem ze strony moralno-filozoficznej.

Ideologia i refleksja

Autor skupia się bardzo silnie na konkretnych zagadnieniach, ale nie zachowuje między nimi ciągu chronologicznego. To bardziej zbiór myśli, luźno przeplatających się między rozdziałami, składających się na jedną całość, bez uderzającej puenty czy punktu kulminacyjnego. Koncepcja ideologiczna jest tu niezwykle silna i traktuje o szeroko pojętej ochronie środowiska, w rożnych aspektach – nadmiaru plastiku, nadprodukcji żywności, marnowaniu wody i zanieczyszczeniach wielkich koncernów. Wartości chrześcijańskie, zwłaszcza życie w zgodzie z unikaniem siedmiu grzechów głównych doskonale wpisują się w afirmację natury, jako dobra najwyższego. Uprawa ziemi i wpływ człowieka na otoczenie ma swoje zakorzenienie już w przypowieściach z Nowego Testamentu, nic więc dziwnego, że można je przypomnieć i postawić w nowym świetle, jako prawd najstarszych i dawno temu słusznych. Przybliżone są niewłaściwe współcześnie uprawy, wyzysk pracowników i podniesienie poziomu globalnego ocieplenia.

Uniwersalność tematu pozwala na zainteresowanie kwestią osoby z różnych środowisk religijnych, nie tylko związanych z konkretnymi ruchami lewicowymi działaczy. Odpowiedzialność za stan Ziemi leży na barkach nas wszystkich. Czytelnika niewierzącego nie razi zatem stwierdzenie, że zwierzęta to nasi bracia mniejsi i zasługują na szacunek, a różnorodność flory jest zagrożona i należy ograniczyć jej degradację. Prawdy zawarte w publikacji są ponadczasowe, ciekawie ubrane w myśl teologiczną, zachęcając do dyskursu z tego poziomu.

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com